Było ich kilka. I tu niestety będę sporo teoretyzować, bo w czasie kiedy poświęcałam się każdej z nich nie wpadłam na pomysł, żeby moje dzieła fotografować.

Pierwszym moim rękodziełem (i najbardziej czasochłonnym) był haft krzyżykowy. Wystarczy zwykła igła, gama kolorowej muliny, płótno i mozolnie haftowane krzyżyki by powstał mały lub duży obraz. Największym i moim zdaniem najładniejszym moim dziełem jest Sobór Wasyla Błogosławionego w Moskwie. Z pewnością wrócę do tej techniki, gdy będę miała więcej czasu.

Druga moja miłość to filc. Udało mi się zrobić z filcu sporo ozdób wielkanocnych oraz uszyć etui na telefony i torby. Wszystko przy pomocy igły i nożyczek. Niedawno zrobiłam tort z pampersów z misiem filcowanym na sucho i kocyk filcowany na mokro i tylko te 3 cudeńka mam sfotografowane. Wyżej widzieliście małpkę uszytą z dziecięcych rajstop, gigantycznego smoka i serwetki w kształcie choinki. Czuję, że zabawki dla dzieci zawładną moim sercem na dobre.

Trzecia pasja to qulling. Są to różnego rodzaju ozdoby robione z cienkich, kolorowych pasków papieru odpowiednio skręcanych i naklejanych na podłoże. Ja zrobiłam dziesiątki ozdobnych kartek, które podarowałam bliskim z okazji różnych świąt. Niestety nie mam zdjęć. Oprócz kartek ozdobiłam całe mnóstwo wydmuszek  produkując prześliczne qullingowe jajeczka wielkanocne.

Po drodze były jeszcze bombki ze wstążek i cekinów. I jajeczka z kordonku.

Uwielbiam także hodować kwiaty w mojej altanie i w ogródku oraz piec przepyszne ciasta. Oto niektóre moje kwiatki.

Może kiedyś zacznę  fotografować ciasta. Na razie mają wielu amatorów i czasu na robienie im fotek jest niewiele. Na szczęście należą do kategorii „Nikt nie jadł i nie ma”. Jest jeszcze druga kategoria ” Wszyscy jedli i jest”.

1,620 total views, 3 views today