Ostatnio obiecałam, że pokażę inną biżuterię zrobioną w związku ze ślubem, ale niestety nie pokażę jej dziś. (sama nie lubię, jak ktoś nie dotrzymuje obietnic, więc przepraszam bardzo wszystkich zawiedzionych)Powód: jakość zdjęć. I tu dotykamy małego problemu, czyli braku dostępu do aparatu w każdej chwili oraz zapominania fotografowania przedmiotów robionych na prezent. Przez te kilka lat myślę, że zrobiłam już na pewno ponad sto, może nawet ponad dwieście różnych sutaszowych prac, a sfotografowałam mniej niż połowę, z tego w miarę dobrze ( dla mnie nie telefonem komórkowym) pewnie jedną dziesiątą wszystkich prac. Bardzo tego żałuję, że nie uwieczniałam swoich dzieł, ale nie myślałam nigdy, że będę mieć stronę i bloga. Ale czy warto żałować rzeczy, których już nie możemy zmienić. Raczej nie …Muszę nad tym popracować, tzn nad systematycznością robienia zdjęć. Ale szczerze powiem, że najbardziej lubię tworzyć( a nie fotografować). Jestem totalnym samoukiem i nie wiem, jak tworzą inne dziewczyny, ale ja tylko raz narysowałam projekt i potem męczyłam się, żeby się go trzymać. Zazwyczaj jak zaczynam jakąś pracę, to nie wiem jaki będzie efekt końcowy. Po prostu cały czas patrzę na to co już jest i myślę, co by do tego najbardziej pasowało. Na bieżąco wybieram kolory sznurków i koraliki. Czasami zdarzyło się tak, że zaczynałam pracę z myślą o kolczykach, a zrobiłam broszkę. Innym razem zaczynałam broszkę, a wyszedł wisior. W tym moim tworzeniu najbardziej podoba mi się wolność i kreatywność, której mam pod dostatkiem. No i jeszcze taka oryginalność prac. W całej tej mojej działalności tylko 4 prace zrobiłam w dwóch egzemplarzach. Bo były po prostu śliczne!

Dziś pokażę wam wisiorki z ceramicznymi kaboszonami: czekoladowy i zielony, który nazwałam roboczo – „Podwójna wiosna”. Jak Wam się podobają?

135 total views, 1 views today